Jak wykryć kłamstwo. Natalia Hofman

Tym razem Tania książka proponuje nam przeniesienie się do świata technik psychologii i psychoterapii za sprawą książki Natalii Hofman – Jak wykryć kłamstwo? Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do tego typu poradników, ale tym razem zaciekawiła mnie sama autorka.

Natalia Hofman jest certyfikowaną ekspertką z zakresu odczytywania mowy ciała, rozpoznawania mikroekspresji oraz emocji.  Dlatego tak chętnie sięgnęłam po pozycję Jak wykryć kłamstwo? Niestety mimo światowej sławy autorki, książka oceniam bardzo słabo. Myślałam, że po takiej lekturze będę wiedziała jakie zachowania ludzi są związane z kłamstwem?

Uwielbiam oglądać serial “Lie to me” dlatego z niezwykłym zapałem sięgnęłam po propozycje TaniejKsiążki Jak wykryć kłamstwo?! Jednak już na samym początku rozczarowanie, autorka większą część książki poświęca swojej osobie i swoim przeżyciom. Niestety nie wnoszą one nic w tematyce kłamstwa.

Prosta forma – nie zawsze na plus!

Książka napisana tak prostym językiem, jakby opowiadało kilkuletnie dziecko. W żadnym momencie profilarka nie pokazała nam języka naukowego, co sugerowały opisy okładkowe. Sięgając po książke miałam nadzieje, że dowiem się o mowie ciała ale ogólnie o życiu. Banały opisywane w książce nie wskazują na napisanie jej przez wykształconą psycholożkę.

Większość haseł, definicji i stwierdzeń powtarza się różnymi słowami po 3-4 razy, pisanymi różnymi czcionkami, przedstawiają hasła w ramkach, żeby potem podsumować w punktach. Skojarzyło mi się to troszkę z osobą, która nie ma nic do napisania, a podpisała kontrakt opiewający na 350 stron.

 

Jak wykryć kłamstwo?

Nie jest to książka, która pomoże w rozumieniu mowy ciała, nie pomoże ukryć małego kłamstwa przed innymi. Co prawda podaje kilka zręcznych trików, które pozwalają na wykrycie kłamstwa. Jednak to mało, oczekiwałam wiele więcej po tak rozleklamowanej autorce!

Niestety nie polecam!

 

 

2 komentarze

  1. To jest niestety częsty problem głośnych premier wśród książek popularnonaukowych. Dlatego, czasami warto poszperać w publikacjach stricte naukowych, bo z takich plątanin definicyjnych można wyciągnąć przynajmniej fragmenty, które nas zainteresują (oczywiście, jeśli trafimy na naprawdę rzetelnego badacza, bo nawet tam zdarzają się pseudointelektualiści), niż dostać oprawione ładnym hasłem promocyjnym NIC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.